Od rana dziwny ćmiący ból głowy.
Pewnie z niewyspania, albo "krzywego" spania albo nie takiego ciśnienia itp. itd.
Nie wzięłam nic, bo i tak biorę Nimesil przeciwzapalnie.
Ból głowy minął po drugiej dawce i krótkiej drzemce (zrobiłam sobie dzisiaj pół wagary, tzn wzięłam w pracy pół dnia urlopu na załatwienie spraw).
Wieczorem dojechał propolis :)))) więc zrobiłam pełnoskładnikową miksturę Agnieszki Maciąg, płukałam wieczorem jeden, jedyny raz. Ile syfu wyplułam przy tym, głowa mała!
Nie wiem czy to wszystko miałam w gardle, czy te "paprochy" były z mikstury - wolę nie wiedzieć.
Zapomniałam o trzeciej dawce Nimesilu. Znaczy chyba, że nic mnie nie boli i zdrowieję :)
* * *
Dziś po południu kontrola u neurologa z wynikami.
Doppler - OK.
RTG - lekkie spłycenie lordozy szyjnej. Wg słów lekarki, 1/3 ludzi pracujących na siedząco to ma i nie ma się czym przejmować. Niemniej jednak, wystawiła skierowanie na rehabilitację szyi.
Jeśli chodzi o diagnostykę zawrotów głowy - na razie nie kopiemy głębiej. Jeśli zabiegi rehabilitacyjne nie pomogą, jeśli zawroty się nasilą, zwiększą częstotliwość, albo pojawią się jakieś nowe objawy - przyjść.
Czyli temat na razie (lub oby na zawsze!) zamykam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz