W pracy ciężka głowa, łamie w kościach i ogólnie samopoczucie do dupy.
I do tego ten piekielny ból gardła.
Jakoś wytrzymałam do 16:00, potem jeszcze zawiozłam synów na trening i po powrocie do domu ok. 19:00 padłam na kanapę pod koc niemal nieżywa.
Temperatura wieczorem: 37,6 st. C.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz